Publicystyka

Jędrzej Janicki
Jędrzej Janicki


Historie bluesem pisane

Blues powszechnie kojarzony jest z czarnoskórym, starym facetem z gitarą wykrzykującym o tym jak mu jest źle i o tym, że po raz kolejny porzuciła go jakaś zła kobieta. Nie sposób temu jednoznacznie zaprzeczyć, aczkolwiek jest to stanowczo zbyt duże uproszczenie. Wszak blues wiele ma twarzy, a jedną z najciekawszych jest twarz komentatora politycznego, będącego zarazem kronikarzem historycznym.Obraz w treści 1

Najbardziej znanym przykładem takiego polityczno- historycznego bluesa jest chyba Motor City is burning John Lee Hookera. Mianem Motor City Amerykanie określają miasto Detroit w stanie Michigan. Wszak właśnie w Detroit swoją siedzibę mają trzy wielkie koncerny samochodowe: General Motors, Chrysler i Ford. John Lee swoim niepowtarzalnym głosem komentuje wydarzenia, które miały miejsce w Detroit między 23 lipca 1967 a 28 lipca 1967 roku. Pozornie rutynowy nalot policyjny na nielegalny bar rankiem 23 lipca 1967 roku przerodził się w jedne z najkrwawszych w historii USA zamieszek ulicznych na tle rasowym. Brutalnie tłumione przez Gwardię Narodową stanu Michigan oraz armię USA stały się jednym z najdramatyczniejszych symboli walki czarnoskórych Amerykanów o wolność i równouprawnienie. Utwór Motor City is burning to wstrząsająca impresja Hookera z miejsca rebelii. Piosenka ta stała się symbolem nie tylko historycznym, ale także popkulturowym, gdy w 1969 roku protopunkowy zespół MC5 wydał swoją wersję tego bluesa na, moim zdaniem, najlepszej płycie punkowej (a zapowiadającej krystalizujący się dopiero hardrock) w historii, jaką jest Kick out the jams.

John Lee Hooker jednak jeszcze wiele razy stawał się kronikarzem zmiennych i trudnych czasów, w których przyszło mu żyć. Prawdopodobnie najciekawszym pod względem muzycznym tego typu bluesem jest Tupelo z 1959 roku. Tupelo to niewielkie miasto w Mississippi (John Lee, urodzony w Claksdale, tak jak ogromna liczba innych muzyków bluesowych, pochodził z tego stanu). Miasteczko to znane jest głównie jako miejsce urodzenia Elvisa Presleya. Did ya read about the flood? Happened long time ago... Tak swoją opowieść o największej w historii USA powodzi zaczyna John Lee. Ma on prawdopodobnie na myśli kataklizm z 1927 roku (druga, mniej dramatyczna w skutkach powódź miała miejsce w 1936 roku), który zniszczył ogromną część stanu Missispi, w tym także miasto Tupelo. Podczas tej tragedii mały John Lee miał dopiero 10 lat i pewnie nie spodziewał się, że kiedyś opisze tę sytuację w tak ascetyczny, lecz tak wzruszający sposób.

But when I got to Mississippi, my best friend was dead and gone. Yes Bilbo is gone. Jest to fragment piosenki Bilbo is dead autorstwa stosunkowo mało znanego bluesmena z Ohio- Andrew Tibbsa. Nie dajmy się jednak zwieść pozorom. Ten śpiewany wysokim, wręcz kobiecym głosem, utwór z 1947 roku nie jest pożegnaniem ze starym przyjacielem, lecz ironicznym komentarzem na temat życia i śmierci niejakiego Theodora Bilbo (1877-1947). Polityk ten dwukrotnie był gubernatorem stanu Mississipp (w latach 1916-1920, a później 1928-1932) a w latach 1935-1947 pełnił funkcję senatora. Przez historię (a także Andrew Tibbsa) zapamiętany został jednak tylko z powodu swoich skrajnie rasistowskich poglądów. Głosił on supremację rasy białej, był zwolennikiem segregacji rasowej, a także członkiem niesławnego Ku Klux Klanu. Swoje poglądy najpełniej przedstawił w książce o znamiennym tytule: Take your choice: Separation or Mongrelization. Utwór ten można traktować jako swego rodzaju rewanż, a w zasadzie pełen ironicznej inteligencji, sprzeciw 18-letniego wówczas Tibbsa wobec polityki senatora Bilbo.

Te trzy utwory to dopiero początek historii USA bluesem opowiadanych. W dalszej części tego cyklu napiszę między innymi o takich bluesach jak Eisenhover blues JB Lenoira, Inflation blues BB Kinga czy o wspaniałej balladzie Skipa Jamesa Hard time killing floor.